sobota, 11 listopada 2017 19:24

Mieszkowcy "wyszarpali" kolejne zwycięstwo

  MKS Mieszko Gniezno
Mieszkowcy "wyszarpali" kolejne zwycięstwo archiwum redakcji

W bardzo trudnych warunkach atmosferycznych przyszło walczyć piłkarzom gnieźnieńskiego Mieszka o kolejne czwartoligowe punkty. Podopieczni Mariusza Bekasa pokonali dzisiaj na stadionie przy ulicy Strumykowej Kotwicę Kórnik 2:0. Trzeba dodać, że był to dla biało-niebieskich bardzo trudny mecz.

Po piętnastu zwycięstwach w piętnastu dotychczasowych meczach każdy kolejny zespół stając przeciwko Mieszkowi liczy, że to właśnie on będzie pierwszym który "urwie" niekwestionowanemu liderowi tabeli pierwsze punkty. Z takim zamiarem do Grodu Lecha przyjechała także ekipa Kotwicy, która postawiła nam bardzo trudne wymagania i okazała się bardzo trudnym rywalem. 

Pierwsza połowa była wyrównanym widowiskiem. Gospodarze mieli zalążki swoich sytuacji, ale brakowało w nich wykończenia. Goście także groźnie atakowali, a Wiktor Beśka musiał niekiedy uwijać się jak w ukropie. W 22 minucie pierwszy sygnał do ataku dał Gracjan Goździk, którego groźne uderzenie pod poprzeczkę na rzut rożny odbił golkiper Kotwicy. Kwadrans później, po centrze z rzutu wolnego, w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Dawid Radomski, ale jego uderzenie głową instynktownie odbił Mateusz Erdman. Kilkanaście sekund potem przed szansą stanął Marcin Trojanowski, jednak uderzenie głową niewidocznego w pierwszej odsłonie pomocnika Mieszka, poszybowało nad poprzeczką bramki gości. W pierwszej połowie nic więcej się nie wydarzyło i na przerwę obie jedenastki schodziły z wynikiem bezbramkowym. 

Od początku drugiej do ataku ruszyli podopieczni Mariusza Bekasa i w 52 minucie mieliśmy pierwszą tzw "setkę". Niestety Damian Pawlak, w sobie tylko znany sposób, nie zdołał pokonać Erdmana mając przed sobą pustą bramkę. Siedem minut potem gnieźnianie zdobyli gola, ku uciesze najwierniejszych sympatyków. Tomasz Bzdęga ładnie obsłużył Krzysztofa Wolkiewicza (na zdjęciu), który znalazł się sam przed golkiperem Kotwicy i bardzo ładnym strzałem wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Po stracie bramki kórniczanie, nie mając nic do stracenia, ruszyli do ataków i w 69 minucie byli bliscy wyrównania. Po rzucie rożnym w dogodnej sytuacji znalazł się Maciej Jakubek, ale jego strzał zatrzymał się na poprzeczce gnieźnieńskiej bramki. Niespodziewanie dużych emocji dostarczył ostatni kwadrans tego meczu, a zadbali o to gospodarze. Najpierw, w 76 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, było trochę kontrowersji, po tym jak arbiter mógł podyktować rzut karny dla mieszkowców za zagranie ręką jednego z defensorów Kotwicy, a kilkanaście sekund później gnieźnianie otrzymali słuszną czerwoną kartkę po której kończyli mecz w osłabieniu. Po wspomnianym rzucie rożnym i szybkim ataku gości Miłosz Brylewski przepychał się z jednym z graczy Kotwicy. W efekcie końcowym wychodzącego na sam na sam z Beśką Michała Nowaka obrońca Mieszka powalił na ziemię za co musiał opuścić boisko. Z kolei po strzale z rzutu wolnego podyktowanego za ten właśnie faul kapitalną interwencją popisał się Wiktor Beśka. Młody golkiper Mieszka uchronił swój zespół od straty gola, po bardzo dobrym uderzeniu Patryka Bordycha. Jeśli dodamy do tego, że ten fragment spotkania odbywał się przy padającym gradzie mamy pełny obraz okoliczności jakie towarzyszyły tej rywalizacji. W kolejnych minutach pojedynek przypominał pojedynek bokserski "cios za cios". Goście nie mając nic do stracenia ruszyli ostro i często zapominali o defensywie. W efekcie tego, w 88 minucie, mieszkowcy wyprowadzili szybki atak, który rozpoczął Marcin Tomaszewski. Następnie futbolówka trafiła do Tomasza Kaźmierczaka, który zagrał do Gracjana Goździka, a ten będąc sam przed bramką Kotwicy ustalił wynik tego meczu na 2:0 dla  Mieszka.

W ostatecznym rozrachunku, ale po naprawdę trudnym i zaciętym meczu, Mieszko pokonał Kotwicę 2:0 odnosząc szesnaste zwycięstwo w tym sezonie. Kórniczanie powiesili naszemu zespołowi bardzo wysoko poprzeczkę i kibice nie mieli prawa się nudzić. Apropos kibiców to wielkie uznania należą się tej grupie, wcale nie takiej małej, która mimo fatalnej aury zdecydowała się odwiedzić stadion przy ulicy Strumykowej. Jeszcze nie tak dawno mecze na tym obiekcie, przy takiej aurze odbywały się przy kompletnie pustych trybunach. Tym którzy dzisiaj wspierali nas dopingiem wielkie dzięki i szacunek!

Po sobotniej wygranej Mieszko ma na swoim koncie komplet 48 punktów i o czternaście "oczek" wyprzedza Unię Swarzędz. Za tydzień przed mieszkowcami ostatni w tym roku mecz o ligowe punkty. Na stadionie przy ulicy Strumykowekj o godzinie 13.30 podejmować będziemy Iskrę Szydłowo. 

Bramki: Krzysztof Wolkiewicz (59), Gracjan Goździk (88) - dla Mieszka. Sędziował: Michał Arentewicz (Poznań). Widzów: 300.

"Mieszko": Wiktor Beśka - Marcin Tomaszewski, Adrian Bartkowiak, Dawid Radomski, Miłosz Brylewski - Marcin Trojanowski, Tobiasz Garstka ( 57 Tomasz Kaźmierczak), Tomasz Bzdęga, Gracjan Goździk, Krzysztof Wolkiewicz - Damian Pawlak (79 Damian Garstka). Żółte kartki: Gracjan Goździk, Dawid Radomski (Mieszko). Czerwona kartka: Miłosz Brylewski (Mieszko)

1 komentarz

  • Link do komentarza wilk poniedziałek, 13 listopada 2017 12:58 napisane przez wilk

    Brawo Miecho!!!!Takie miasto jak Gniezno,powinno mieć piłkę nożną na poziomie zaplecza ekstraklasy,czy I ligi!!! Tego bym sobie życzył i pewno kibice też !!!!Choć powrót do dawnych czasów trzecioligowych też byłby wspaniały,czyli dzisiaj nazywają drugoligowych !!!!! Co za gamoń w ogóle wymyślił taki podział na ligi,to tak samo jakby 2+2 było 3 !!!!!! Podobnie z żużlu,pewno jakiś cymbał pomyślał,że ludzie są podobni w rozum jak on sam !!!!

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Ostatnio dodane