środa, 13 września 2017 18:44

Konkursowy cykl biegowy z Altomem: We dwoje biegiem przez życie...

  Artykuł sponsorowany
Konkursowy cykl biegowy z Altomem: We dwoje biegiem przez życie... zdjęcie nadesłane

Za nami 9 tygodni wspólnych przygotowań do startu w półmaratonie. Wiemy już od czego zacząć treningi, jak zadbać o ciało, wypracować doskonałą kondycję. Pytaliśmy ekspertów o to, w co się ubrać na trening, jak wygląda dieta sportowca, jak radzić sobie z kryzysami i budować tzw. "ducha biegowego". Pora więc zadbać o "serce biegacza" i porozmawiać o miłości do biegania.

Temat jest niecodzienny, zaprosiliśmy więc niezwykłych gości - są z nami pp. Aneta I Dariusz Bergowie - aktywni członkowie Klubu Sportowego Altom, współorganizatorzy Biegu Lechitów i najbardziej rozbiegana rodzina w Gnieźnie.

Członkowie KS Altom mówią, że biegniecie razem przez życie... ale z tego co wiemy zdążyliście już zarazić również Wasze dzieci miłością do biegania?

Dariusz Berg: Faktycznie, od początku naszej znajomości, sport był dla nas ważny, choć nie było to bieganie, tylko raczej sporty kontaktowe. Od 2004 roku zaczęliśmy jeździć razem na pojedyncze biegi, udało mi się zarazić tą pasją Anetę i zaczęliśmy biegać wspólnie. Gdy pojawiły się dzieci, to od momentu gdy mogły samodzielnie siedzieć, wkładaliśmy je do specjalnego wózka, tzw. joggera i razem z nimi pokonywaliśmy trasę biegu. W zawodach zwykle startowaliśmy na zmianę, gdy żona biegła, to ja z dziećmi kibicowałem i odwrotnie. Dzieci obserwując, starały się nas naśladować i dziś cieszą się tym bieganiem razem z nami.

Proszę uchylić rąbka tajemnicy i opowiedzieć czy połączyła Państwa pasja do biegania? Czy pierwszy był sport czy pierwsza była miłość?

Aneta Berg: Pierwsza było uczucie między nami… i przyznam szczerze, że na początku wręcz nienawidziłam biegać (śmiech!). Z czasem zaczęłam doceniać przede wszystkim te chwile podczas biegania, kiedy mogłam być sama ze sobą i swoimi myślami, a ta początkowa niechęć, zmieniła się w miłość. Nasza miłość jest zdecydowanie dojrzalsza…

Wybaczcie Państwo, ale czasami mam wrażenie, że sport bywa czasami ucieczką od obowiązków domowych. Wybiegam na trening czy wyjeżdżam na zawody i zostawiam partnera z całą masą codziennych spraw do załatwienia. Jaki jest Wasz sposób, by pogodzić domowe obowiązki z pasją sportową, która pochłania sporo czasu?

D.B.: Jest to z pewnością duże wyzwanie logistyczne. Pomaga fakt, że bieganie nie wymaga sprzętu, sali czy partnera, więc można trenować w dowolnym momencie, gdy plan dnia na to pozwala. Zdarzało się, że wracałem z pracy z drugiej zmiany i mój trening odbywał się o 23:30.

A.B.: Liczy się przede wszystkim dobra organizacja. Wspólnie rozpisujemy wszystkie obowiązki, rezerwujemy czas dla dzieci, dla domu, a na końcu są pasje. Dzięki temu udaje nam się ten czas znaleźć. Bardzo się wspieramy w rozwijaniu naszych pasji.

Czy udaje się czasami wybiegać na trening we dwoje? A może biegacie całą rodziną?

A.B.: Wszystko zależy właśnie od tego planu. Musimy pogodzić rozkład naszych zajęć, pracę oraz szkołę i przedszkole dzieci. Zdarza się, że trenujemy razem, my biegniemy, a dzieci towarzyszą nam na rowerze czy hulajnodze. Wykorzystujemy wolne chwile, gdy dzieci są na swoich zajęciach dodatkowych, wtedy zamiast czekać pod bramą, realizujemy nasz trening.

Pani Aneto, kibice Biegu Lechitów zapamiętali Panią, jako wyjątkową mamę, która na starcie półmaratonu stawiła się z wózkiem z 2 dzieci...

A.B.: Nie wiem czy kibice mnie zapamiętali, ale ja z pewnością zapamiętałam ich ciepły doping i wsparcie na trasie. To były niezapomniane chwile, tym bardziej, że to był mój pierwszy półmaraton. Wyzwanie było tym większe, że dzieci miały podczas biegu swoje potrzeby. Dla mnie były oczywiście najważniejsze, także skupiałam się przede wszystkim na ich komforcie. Bywało, że musiałam zatrzymać się, aby je uspokoić, ale nie robiłam nic na siłę. Mimo zmęczenia i drobnych trudności ze sprzętem, udało nam się w trójkę pokonać tę trasę i emocje na mecie były faktycznie niecodzienne.

D.B.: Nie tylko my mieliśmy łzy w oczach, ale także Ci, którzy byli wtedy blisko, obserwowali nas. Bieganie z wózkiem nie raz wymaga od rodzica nie lada kreatywności. Pierwsze kilometry w wózku są atrakcyjne, wózek się buja, obrazy się zmieniają, ale nie czarujmy się, dzieci szybko się nudzą i trzeba je czymś zająć. Bywało śpiewanie po drodze, albo dysząc ze zmęczenia na trasie zagadywałem maluchy: ”A jak robi kotek? Miau! A jak robi piesek? Hau!” (śmiech!)

A.B.: Uczulamy jednak, aby nie wybiegać z joggerami zbyt wcześnie, albo gdy dziecko wyraźnie na ma na to ochoty. Podobnie w przypadku starszych dzieci, nie należy naszym zdaniem, zmuszać ich do sportu na siłę. Dajmy im pewną swobodę wyboru i pokazujmy przede wszystkim swój pozytywny przykład. Być może dzieci wybiorą inną dyscyplinę, niż planowaliśmy, ale dzięki temu ich zapał będzie bardziej autentyczny.

Na mecie wypowiedziała Pani niezwykłe wyznanie dedykowane mężowi "to wszystko przez Niego, dla Niego i dzięki Niemu"...czy wsparcie bliskiej osoby dodaje skrzydeł na trasie?

A.B.: Gdyby nie mąż, pewnie bym nie biegała. To on we mnie uwierzył. Pamiętam te pierwsze wspólne treningi, które były dla mnie ciężkie, przetrwałam m.in. dzięki jego wsparciu. Ważne było dla mnie, ze podczas treningów mogliśmy pobyć razem, a jednocześnie zrobić coś dla duszy i dla ciała. Zresztą w środowisku biegaczy jest wiele par, wiele rodzin, także tu w Gnieźnie. Także to najlepszy dowód, że sport i wspólna pasja jest dobrym spoiwem dla związku.

D.B.: Mamy bliskich znajomych, którzy startują razem w biegach ultradystansowych, trwających po kilkanaście godzin i oni zawsze żartują, że taki strat to najlepsza terapia małżeńska (śmiech).

Pan Darek, znany w Klubie jako "Bergol", też ma na swoim koncie pewne niecodzienne osiągnięcie. Współtworzył Pan najbardziej wyjątkowy team w historii Biegu Lechitów, który pokonał trasę półmaratonu w pełnym rynsztunku wojów z epoki Piastów. Taka drużyna mogła wystąpić chyba tylko na Biegu Lechitów w Gnieźnie. To ile kilogramów więcej miał Pan na swoich barkach?

D.B.: Chcieliśmy ubarwić Bieg Lechitów i nadać mu jeszcze bardziej historyczny charakter, stąd pomysł na stroje z epoki. To faktycznie żaden plastik, tylko prawdziwe zbroje, hełmy, kolczugi, tarcze - wypożyczone z Grodu w Grzybowie, dzięki pomocy Łukasza Majerskiego z MOK-u. Razem strój ważył ok. 20 kg, przez co to był prawdziwie ekstremalny wyczyn. Nasze hasło brzmiało: „Nie ma lipy! Bez wymówek!” W pierwszym składzie biegli koledzy z gnieźnieńskiej grupy „No excuses team”. Biegła też Aneta, wprawdzie bez zbroi, ale sama tarcza i włócznia, to było już spore utrudnienie. Było ciężko, ale zabawa tez była niezapomniana!

Drużyna wojów to kawałek historii Biegu Lechitów, która stanowi o wyjątkowości tej imprezy w skali całego kraju. Opowiedzcie czym jeszcze wyróżnia się ten Bieg? Za co kochacie Bieg Lechitów?

D.B.: Dla mnie osobiście, Bieg Lechitów ma wyjątkowe znaczenie, bo to był pierwszy bieg uliczny, w jakim wziąłem udział. A jak już zacząłem, to tak już biegam w każdej edycji, co roku, jeśli tylko zdrowie pozwala. Bieg Lechitów to wielka historia. Wyruszamy z miejsca, w którym narodziła się Polska, gdzie odbył się chrzest Mieszka I, meta znajduje się tam, gdzie koronowano Królów Polski i uczestnicy czują na własnej skórze, że stąpają po wyjątkowych ziemiach…

A.B.: Ja pobiegnę po raz czwarty. Pierwszy raz przebiegłam z wózkiem, drugi w drużynie wojów, trzeci raz biegłam, żeby ustanowić swój rekord życiowy. A w tym roku jubileuszowy bieg, więc także nie może nas zabraknąć. Trasa jest niesamowita, miejsce startu jest wyjątkowe, całe środowisko organizatorów, KS Altom to wyjątkowi ludzie. Szanujemy się, szczerze lubimy i wspieramy! Bardzo ważni są kibice, którzy także współtworzą to niezwykłe wydarzenie.

Bieg Lechitów to także biegi dla najmłodszych. Proszę powiedzieć, jak zgłosić dziecko do udziału w biegach towarzyszących?

D.B.: Biegi młodzieżowe rozgrywane będą na Placu Św. Wojciecha od godziny 9:30 i mogą w nich brać udział dzieci począwszy od szkół podstawowych do ponadgimnazjalnych. Są nadal wolne miejsca startowe dla młodzieży, więc zachęcamy do zapisów. Każdy młody uczestnik otrzyma oryginalny medal, koszulkę startową oraz drożdżówkę dla uzupełnienia kalorii. Szczegółowe informacje o zapisach na stronie www.bieglechitów.pl oraz u dyrektora biegów młodzieżowych p. Marka Szczepanowskiego, kontakt mailowy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. . W ramach atrakcji dla dzieci są także organizowane „Staropolskie Igrce” dla przedszkolaków – na które zapraszamy od godziny 11 na Pl. Św. Wojciecha.

Na zakończenie - czy będzie można spotkać rodzinę Bergów na trasie? Jaki cel stawiacie sobie na tegoroczny bieg?

A.B.: W tym roku biegnę towarzysko wraz z koleżankami, więc ważna będzie atmosfera, wsparcie dla grupy, a nie wynik.

D.B.: Ja kolejny raz startuje w Drużynie Wojów, także również nie będę bił rekordów. Ważna będzie walka ze słabościami, zmęczeniem i niewygodą, bo zbroja jest sztywna, niezwykle ciężka, stawia opór. Dla nas to święto biegowe, ale także trudy organizacyjne. Prawdopodobnie pobiegniemy ostatni raz, bo obowiązki jakie ciążą na nas, jako współorganizatorach tak dużego przedsięwzięcia, pewnie w końcu wykluczą nas z udziału w starcie.

Życzymy sukcesów sportowych oraz tego, aby Wasz zgrany duet szczęśliwie przebiegł razem przez życie.


Sponsorem cyklu biegowego jest Sklep firmowy Altom – Gniezno ul. Roosevelta 116a. www.sklep.altom.pl


KONKURS Z NAGRODAMI:

Dziś publikujemy ostatnie z haseł konkursowych. Nagrody czekają na pierwsze 3 osoby, które prześlą zdanie złożone z wszystkich haseł konkursowych, podanych w każdym z minionych odcinków cyklu biegowego na portalu Gniezno24.com. Komplet haseł należy przesłać mailem na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Do wygrania artykuły gospodarstwa domowego ufundowane przez Sklep firmowy Altom. Rozwiązanie konkursu na dwa dni przed startem 40. Biegu Lechitów, tj. w piątek 15.09.

Ostatnia część hasła: „40. Biegu Lechitów”

 

 

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Ostatnio dodane