Jesteś tutaj:Reportaże Rzeźnik z Gniezna o słabej głowie i mocnym duchu
poniedziałek, 02 listopada 2015 19:46

Rzeźnik z Gniezna o słabej głowie i mocnym duchu

 
Rzeźnik z Gniezna o słabej głowie i mocnym duchu fot. Rafał Wichniewicz

Na kartach dziejów naszego miasta pojawia się postać, która została zupełnie zapomniana, a która stoi w poczcie gnieźnian, wsławionych w historii Polski.

Nie wiadomo kiedy zmarł, gdzie został pochowany, ani jakie były dalsze koleje losu jego rodziny. Wiemy za to, że łupił Rosjan, siał postrach w szeregach obcych wojsk, a przy tym zasłużył się niebywale dla kraju. Problem w tym, że miał słabość do gorzałki, która niejednokrotnie odbierała mu rozum i wpędzała w kłopoty.

Jan Nepomucen Antoni Morawski, znany w historii bardziej jako Antoni Morawski, urodził się przed 14 maja 1744 roku w Grzybowie koło Gniezna. Wówczas, miejscowość ta stanowiła osobny organizm miejski, posiadając własnego burmistrza, ratusz, rynek, prawa, a nad zabudową górował kościół św. Jana. Jego ojcem był mieszczanin Józef, mistrz rzeźniczy, który wraz z żoną Jadwigą postanowili przeznaczyć swojego syna na naukę rodzinnego fachu. Musiał być dobrym i pojętym uczniem, skoro w 1764 roku został przyjęty do gnieźnieńskiego cechu rzeźniczego, a trzy lata później został "młodszym" w tej organizacji. Jego życie mogłoby się potoczyć tak, jak każdego innego mieszczanina - jeszcze w 1764 roku ożenił się z mieszczką Marianną, z którą doczekał się czwórki dzieci - córki i trzech synów.

Samozwańczy partyzant

Wszystko popsuła jego gwałtowność i zdolność do bezpośredniego okazywania emocji. Oto bowiem, mając 23 lata Antoni Morawski został wybrany w kwietniu 1767 roku szafarzem Rady Miasta Grzybowa, a więc stał się zarządcą skarbu miejskiego. Oznaczało to iż posiadał znaczne zaufanie wśród społeczeństwa. Niestety w grudniu tego roku wydarzyło się coś, co diametralnie zmieniło jego plany życiowe - grzybowianin stanął przed sądem za znieważenie burmistrza miasteczka Krzysztofa Grycyngiera oraz jego żony, a także niewykonanie polecenia swojego zwierzchnika. Werdyktem było skazanie Morawskiego na sześć tygodni pobytu w gnieźnieńskim więzieniu, a także 115 grzywien kary. Źródła już nie podają, jakim cudem rzeźnikowi się to udało, ale wymknął się on z Grzybowa na dzień przed wyznaczonym terminem stawienia się w więzieniu, 1 stycznia 1768 roku.

Antoni Morawski początkowo ukrywał się w podgnieźnieńskich lasach, które wówczas jeszcze dość gęsto występowały w okolicach miasta. Poszukiwania zbiega nie były na rękę władzy miejskiej, gdyż krajem wówczas targały zupełnie inne problemy. Trwały akurat rządy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który posiadał poparcie przede wszystkim swoich rosyjskich przyjaciół. Kiedy do Gniezna dotarła informacja o zawiązaniu się 29 lutego 1768 roku konfederacji w Barze na Podolu, Antoni Morawski postanowił działać. Konfederaci opowiedzieli się przeciwko polityce króla i działaniom zmierzającym do zagarnięcia kraju przez rosyjskie wpływy. Czy takiego samego zdania był Morawski, czy być może postanowił w ten sposób odkupić swoje winy - nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że w ciągu kilku tygodni udało mu się sformować oddział partyzancki i z marszu... zajął Gniezno.

Morawski rusza w bój

O tym, że w kraju wówczas panował chaos świadczy fakt, że w zasadzie zarówno konfederaci barscy, jak i rosyjskie wojska, mogły sobie działać w każdym temacie na własną rękę. Miasta zdobywano lub tylko zajmowano, wzajemnie się śledzono, dochodziło do spontanicznych potyczek i sabotaży. Gnieźnieński partyzant w listopadzie 1768 roku otrzymał tytuł porucznika i zaczął walczyć w regularnym wojsku konfederackim, biorąc udział w kilku większych lub mniejszych bitwach z carskim wojskiem. Coraz większa zuchwałość Rosjan spowodowała, że oddziały polskie lepiej było rozformować, niż utrzymywać tyle ludzi w jednym miejscu. Wówczas Antoni Morawski powrócił na ziemię gnieźnieńską.

Tu odważny rzeźnik, korzystając z możliwości i ciemności nocy, doglądał swoją rodzinę pozostałą w Grzybowie. Przy jednej z takich okazji, przebywający w Poznaniu Rosjanie postanowili dopaść znienawidzonego "Morawkę", jak zaczęli go zwać pomiędzy sobą. Niestety, nie udało się to w Gnieźnie gdzie przy okazji najeźdźcy próbowali 10 lutego 1769 roku podpalić katedrę, prawdopodobnie mszcząc się w ten sposób za niepowodzenia obławy (zobacz także: Rosjanie do katedry z armaty strzelają!).

"Życie jest fałszem, gdy człowiek pod rauszem"

To powiedzenie, pokutujące wśród stałych bywalców wielkopolskich karczm, nie było obce także Morawskiemu. Konfederat miał bowiem nie tylko zdolności przywódcze i odważną postawę, ale też niestety słabą głowę do gorzałki, ale i umiejętność wychodzenia z opresji. Zdarzyło się mu bowiem trzykrotnie uchodzić z rosyjskiej niewoli, uwalniając się w sobie tylko znany sposób. Zanim to jednak nastąpiło, złapany został w Łęczycy koło Poznania. Niestety słowo "złapany" to jednak zbyt dużym, gdyż konfederat wpół żywy, upojony alkoholem tak twardo zasnął, że nie słyszał ani hałasu, ani strzelania; ledwo się ocucił zwleczony z łóżka od karczmarki.

Z więzienia umknął, upijając jego załogę - "Morawka" udawał bowiem, że pije alkohol ze specjalnym dodatkiem lekarstwa, a żołnierzom podawał czystą okowitę. Wrócił do wojsk konfederackich, ale ponownie wpadł po roku, tym razem w Piotrkowie Trybunalskim i... znowu będąc pijanym. Alkoholowych eskapad historycy współcześni z grzeczności nie wspominają, natomiast faktem jest, że mimo tej słabości, Morawski uwolnił się trzykrotnie z niewoli i dopiero za czwartym razem Rosjanie skutecznie wysłali go w 1771 roku na Sybir, skąd zresztą wrócił po trzech latach.

Zbawca Narodu

Kiedy ponownie pojawił się na polskiej ziemi, targanej wciąż problemami politycznymi, zaciągnął się do kawalerii, gdzie skutecznie przesłużył 20 lat w stopniu kapitana. Po proklamowaniu Konstytucji 3 Maja, został jej gorącym orędownikiem i obrońcą, stawiając w szeregach wojsk swoich trzech synów. Po rozbiorach, na wieść o Insurekcji Kościuszkowskiej, dosiadł konia w te pędy udał się do Krakowa, gdzie przyznano mu niewielki oddział. Jednostkę Morawskiego sam Kościuszko wysłał do przywrócenia porządku na ulicach Warszawy. To właśnie tu, w drugiej połowie 1794 roku, urywa się wszelki ślad po konfederacie. Nie jest znanym jego miejsce śmierci ani pochówku, a także dalsze losy jego rodziny, choć jak jeszcze w XIX wieku twierdzono, krewni jego mieli wciąż zamieszkiwać Gniezno.

Jak zapisał w Polskim Słowniku Biograficznym Wacław Szczygielski: W połowie 1770 roku pospólstwo wielkopolskie widziało w nim swego obrońcę i bohatera. Pułkownik rosyjski Ronne obserwował grupę zakonnic, które odwiedziły Morawskiego w więzieniu i na klęczkach całując jego szaty, ręce i nogi, prosiły go o absolucję. Sam Józef Wybicki szczycił się z poznania owego sławnego partyzanta, który tyle osobistą swą odwagą dokazał, że mu duńcy (Duńczycy, z którymi M. walczył - przyp. red.) czarodziejstwo przyznawali. Morawski doczekał się nawet kilku poematów, a w 1897 roku, w domniemaną setną rocznicę śmierci, jego postać przypomniał polski dziennik "Lech. Gazeta Gnieźnieńska", gdzie pisano: Zaćmił on prawda swą sławę błędami, a mianowicie pijaństwem, ale pamiętajmy, że przelewał hojnie krew za Ojczyznę i ozdobił ją chwałą w czasach upadku (...) Jest tem dla polskich rzeźników, czem Kiliński dla polskich szewców. Dziś próżno szukać jakiegokolwiek elementu, upamiętniającego postać Antoniego Morawskiego na terenie Gniezna.

9 komentarzy

  • Link do komentarza wilk sobota, 07 listopada 2015 02:15 napisane przez wilk

    Wyrzucić nazwę np. ul. Chudoby i upamiętnić MORAWSKIEGO,a Roosevelta np. na Reagana i wtedy było by piękne połączenie trzech wielkich osób oddanych dla polskiej SPRAWY...Jana Pawła II, Prymasa Stefana Wyszyńskiego i...właśnie Reagana !!!!!! Wyrzucić tego pożytecznego idiotę i sympatyka , zbrodniarza Stalina,a w to miejsce jednego z najlepszych prezydentów Ameryki,przy tej uroczystości to i JANKESI z Powidza,mogli by uczestniczyć i może ambasador USA, by w Pierwszej Stolicy wreszcie pozbyć się wszelkiej pozostałości po totalitaryzmie sowieckim !!!!!

  • Link do komentarza wilk piątek, 06 listopada 2015 02:59 napisane przez wilk

    Pisałem już dawno,że mamy ciekawych i odważnych Gnieźnian,często zapomnianych przez KOMUNĘ specjalnie,by gloryfikować komunistycznych bandytów i kapusiów !!!Taki rzeżnik Morawski powinien mieć swoją ulicę,podobnie jak ma szewc Kiliński,to jest obowiązek nas Gnieźnian !!!!!

  • Link do komentarza zza krzaka wtorek, 03 listopada 2015 19:29 napisane przez zza krzaka

    @mieszkaniec
    Już w XVIII wieku wiele spraw rozbijało się o złą wolę "płaskich" kasztelanów z Poznania...

  • Link do komentarza mieszkaniec wtorek, 03 listopada 2015 19:07 napisane przez mieszkaniec

    Do @chaszczy-rewelacja!

  • Link do komentarza z haszczy wtorek, 03 listopada 2015 18:27 napisane przez z haszczy

    Znane i lubiane:
    https://www.youtube.com/watch?v=mtyU5eXdsIU

  • Link do komentarza mieszkaniec wtorek, 03 listopada 2015 10:50 napisane przez mieszkaniec

    A może rondo na Krzywym Kole nazwać Rondem Antoniego Morawskiego?

  • Link do komentarza Ela wtorek, 03 listopada 2015 08:31 napisane przez Ela

    Warto tablicę pamiątkową temu człowiekowi założyć!

  • Link do komentarza Malina poniedziałek, 02 listopada 2015 21:57 napisane przez Malina

    Ciekawe,jak będą opisywane za 100-200 lat nasze czasy i nasi obecni bohaterowie? Może już dziś warto zacząć robić notatki dla potomnych? Tylko rzetelne i prawdziwe!!!

  • Link do komentarza wiarus poniedziałek, 02 listopada 2015 20:50 napisane przez wiarus

    Uwielbiam Wasze artykuły historyczne, dzięki nim naprawdę można dowiedzieć się czegoś ciekawego o naszym mieście! Czekam na kolejne!

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane