piątek, 23 czerwca 2017 16:17

Spacerem nad „Wenecją” cz. 2 - Garbarnia

 

Po tytułowym zakładzie nie pozostał w zasadzie żaden ślad, a kiedyś był to fabryka, w której zatrudnionych było wielu gnieźnian. Dziś jest wspomnieniem, które pozostało jedynie na starych fotografiach.

W poprzedniej podróży w przeszłość okolic Jeziora Jelonek poznaliśmy historię młyna parowego Piotra Kratochwilla, który górował nad okoliczną zabudową przez kilkadziesiąt lat. Teraz przyjrzymy się dziejom drugiej firmy, która znajdowała się nad brzegami „Wenecji”, a po której już fizycznie nie pozostało zupełnie nic.

Druga połowa XIX wieku to czas dynamicznego rozwoju przemysłowego Gniezna. Na skraju ówczesnego miasta, a przede wszystkim w jego południowej części powstają m.in. kompleks lokomotywowni, cukrownia, tartak czy browar. Poza nimi na terenie ścisłego centrum (choć takiego wówczas nie wyróżniano) działały dziesiątki niewielkich zakładów i fabryczek, lokowanych w oficynach czy budynkach wciśniętych pomiędzy kamienice mieszkalne. Budowano je tam, gdzie można było sobie na to pozwolić, a ówczesne przepisy sanitarne i lokalizacyjne były – patrząc z dzisiejszej perspektywy – dość pobłażliwe.

O wiele wcześniej od wspomnianych firm, swój zakład otworzył Aaron Rogowski. W 1843 roku w Gnieźnie uruchomił warsztat rzemieślniczy, zajmujący się garbarstwem, a więc oprawianiem zwierzęcej skóry, dostarczanej mu zazwyczaj przez miejscowych rzeźników. Urodzony w 1799 roku Aaron Rogowski był jednym z przedstawicieli gnieźnieńskiej społeczności żydowskiej, która w połowie XIX wieku stanowiła prawie 27% ludności miasta.

Swój interes zaczynał tak, jak większość podobnych mu przedsiębiorców, ale był on jednym z niewielu, którym zaczął z czasem przynosić coraz większe profity. Nic dziwnego – produkowane wyroby trafiały przede wszystkim na potrzeby wojska, które w tamtych czasach było najbardziej pewnym odbiorcą towarów. Dopiero z czasem zaczął on wyrabiać sobie coraz lepszą renomę, dzięki czemu firma mogła się intensywnie rozwijać także na potrzeby rynku „cywilnego”.

W 1874 roku, kiedy umarł Aaron, interes przez jakiś czas prowadziła wspólnie rodzina, by po latach w całości stery przeszłe w ręce jego syna - Ignatza Rogowskiego. To na  okres jego rządzenia zakładem przypada największy rozrost firmy, która pod koniec pod koniec XIX wieku zatrudniała już ponad 200 osób. Na terenie położonym pomiędzy Seestrasse (ul. Jeziorna) a Jeziorem Jelonek, przez lata powstawały poszczególne budynki fabryczne. Szczególne wrażenie robił czterokondygnacyjny gmach zakładu, pobudowany w pierwszym dziesięcioleciu XX wieku, wykonany w konstrukcji szachulcowej. Nad całym kompleksem górował wysoki komin, odprowadzający dym z pieca napędzającego maszyny służące do obrabiania skóry. To właśnie on, wraz z dużym gmachem fabrycznym, widocznym na starych zdjęciach, przez niektórych często jest mylony z młynem parowym Piotra Kratochwilla. 

Kiedy w 1895 roku uruchomiono w Gnieźnie miejską rzeźnię, garbarnia Rogowskiego zyskała pewnego i stabilnego dostawcę skór zwierzęcych. Firmie sprzyjał również okres I wojny światowej, w trakcie której było bardzo duże zapotrzebowanie na tego typu produkty. 

Przemysł garbarski jest bardzo szkodliwy dla środowiska, gdyż przy produkcji wykorzystuje się różne związki chemiczne, które po zużyciu stają się nieczystościami. Podobnie też organiczne pozostałości po obróbce mogą nieść zagrożenie dla zdrowia, dlatego przy fabryce, na terenie należącym do Rogowskiego, gdzie obecnie znajduje się teren zielony i plac do ćwiczeń fizycznych (za ob. LOK-iem), powstały zbiorniki stanowiące osadniki. To tu przez lata pompowano zanieczyszczenia (które następnie wywożono), zanim nie pobudowano kanalizacji, do której spłukiwano odpady. Rzecz jasna, że mimo takich działań i tak zdarzało się, że szkodliwe nieczystości przez grunt trafiały do pobliskiego jeziora. Mimo to firma – można tak powiedzieć – była pod wieloma względami samowystarczalna.

Działalność Ignatza Rogowskiego była bardzo prężna. Przedsiębiorczość właściciela, który na początku XX wieku był także pierwszym żydowskim przewodniczącym Rady Miejskiej, potwierdzały liczne nagrody, a w okresie międzywojennym szczególnie podkreślano otrzymanie w 1929 roku na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu najwyższych wyróżnień państwowych – wielkiego złotego medalu oraz odznaki Wielkiej Nagrody. Cieniem na działalności kładły się protesty robotników, zatrudnionych w firmie. Najgłośniejszy z nich miał miejsce w listopadzie 1911 roku, gdzie spośród 225 pracowników wzięło w nim udział 220 – chodziło o zbyt niskie zarobki, ale dzięki postawieniu się Rogowskiemu, udało się wywalczyć podwyżki.

Ignatz Rogowski miał przejść na katolicyzm, jednak nie wiadomo co mogło go do tego skłonić. Wiadomo natomiast iż jego syn Alfred także był katolikiem, a drugi, Erich, został protestantem. Bracia prowadzili firmę (notowaną już jako Garbarnia Wielkopolska) już w latach 20., pomagając swojemu ojcu, który zmarł w 1930 roku. Za tych czasów, na terenie, na którym znajduje się dzisiaj stacja przepompowni przy ul. Jeziornej, powstał duży magazyn firmy. Najaktywniejszy w swojej działalności na rzecz miasta był Alfred Rogowski. Między innymi w latach 20. użyczył terenu gnieźnieńskim harcerzom w celu pobudowania przystani nad jeziorem, gdzie miejscowy hufiec mógł się szkolić z żaglownictwa. Warto wspomnieć iż Rogowscy byli także właścicielami kamienicy na rogu ul. Chrobrego i Rynku, a także pałacyku w Skiereszewie, w którym obecnie mieści się oddział ZSP nr 1. Do rodziny należał także budynek dzisiejszej przychodni przy ul. Jeziornej, w której to piwnicach pod koniec lat 30. Aflred planował pobudowanie schronu przeciwlotniczego dla pracowników swojej firmy i okolicznych mieszkańców – czy do tego doszło, obecnie nie wiadomo. 

Podobnie nie wiadomo, jakie były dalsze losy Rogowskich. Po wybuchu wojny garbarnia została przejęta w zarząd niemiecki i służyła przez większość czasu jako magazyn żywności i umundurowania. Alfred i Erich Rogowscy w trakcie wojny zmarli w nieznanych dziś okolicznościach. Po 1945 roku w budynkach administracyjnych garbarni mieścił się Państwowy Urząd Repatriacyjny. W latach 50. większość budynków fabrycznych, w tym duży gmach zakładowy, zostały rozebrane. Pozostałe budynki zniknęły w latach 70. i 80., także do dziś nie pozostał żaden ślad po Garbarni Wielkopolskiej.

Na tym obszarze obecnie znajduje się parking, budynek dawnej przepompowni oraz tereny zielone, które nie mają uregulowanej własności. Obecnie trwają starania zmierzające do przejęcia tego terenu do zasobów Miasta Gniezna – tak, by to miejsce znowu mogło służyć mieszkańcom, choć w nieco innej formie.

 

 

W kolejnej części spaceru nad "Wenecją" poznamy historię miejsca, od którego jezioro to wzięło swoją potoczną nazwę.


Z tego miejsca dziękuję pracownikom gnieźnieńskiego oddziału Archiwum Państwowego w Poznaniu za pomoc w przygotowaniu materiału.


Jeśli ktoś posiada jakiekolwiek materiały archiwalne, dotyczące powyższego tematu, albo ciekawe historie, stare zdjęcia lub inne materiały, którymi chciałby się podzielić - prosimy o kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

5 komentarzy

  • Link do komentarza Piotrooo sobota, 01 lipca 2017 18:48 napisane przez Piotrooo

    Spadkobiercy Rogowskich mieszkają w Szwajcarii - Basel a Eryk Rogowski prawdopodobnie został złapany w Łapance w Krakowie w 1944 roku a Alfreda wydała żona zadenoncjowała męża na gestapo . Herta Lazarus Rogowski była jednym z pierwszych profesorów kobiet na świecie a jej mąż współpracował z Marią Cure

  • Link do komentarza urzednikpogodzinach wtorek, 27 czerwca 2017 09:34 napisane przez urzednikpogodzinach

    Miasto jak przejmie teren, to chce urządzić na terenie po hydrobudowie duży parking. Teren w ten sposób tylko oszpecą, a powinien być przeznaczony pod zieleń.

  • Link do komentarza prosport poniedziałek, 26 czerwca 2017 20:50 napisane przez prosport

    Bardzo dziekuję za ciekawe historie dotyczące mego rodzinnego Miasta. Gniezno zyskuje nowy obraz. Super. Proszę o więcej.

  • Link do komentarza zaciekawiony piątek, 23 czerwca 2017 21:06 napisane przez zaciekawiony

    Przecież chyba żyją spadkobiercy Rogowskich, bo niektóre ich dobra niedawno zmieniły właściciela, co zresztą odbiło się głośnym echem w Gnieźnie?

  • Link do komentarza Czytelnik piątek, 23 czerwca 2017 17:23 napisane przez Czytelnik

    Fajne te Wasze artykuły historyczne

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Ostatnio dodane