czwartek, 02 stycznia 2014 13:07

"Trzeba brać, co życie daje"

 
Anna Klesse Anna Klesse fot. archiwum

Rye to niewielkie historyczne miasteczko na południu Anglii, w prowincji Sussex. Znajduje się na wybrzeżu, dwie mile od morza, posiada na swoim terenie trzy rzeki i w średniowieczu pełniło funkcję jednego z ważniejszych portów.

Dziś jednak ma tylko cztery tysiące mieszkańców, kilka pubów i restauracji i dosłownie parę hoteli, niemniej jest bardzo urokliwym miejscem, z wąskimi uliczkami wyłożonymi starą kostką. W związku z tym, że znajduje się zaledwie 80 km od Londynu, wielu londyńczyków wybiera się tam na krótki weekend, by odpocząć od swojej  ukochanej aglomeracji. A że Rye posiada dwie przepiękne i ogromne plaże, jedną kamienistą i drugą piaszczystą - jest co podziwiać i gdzie wypoczywać.  Nie ma tłumów, tłoku, ruchomych schodów co kawałek, korków na ulicach, jest spokojnie i możecie mi wierzyć - Rye stanowi genialne miejsce na weekendowy odpoczynek. To w Rye kilka lat temu  poznałam bohatera dzisiejszego artykułu - Romka. Romek to przystojny jegomość w wieku  dwudziestu czterech lat, który mieszka w Rye już od 5 lat. Jak się znalazł w Rye? Przeczytajcie opowieść.

Ogólnie przed wyjazdem uczyłem się w technikum i zaraz po nim wyjechałem do Anglii. Pierwszy plan był taki, by spędzić tam tylko trzy miesiące, bo miałem wrócić na studia. Jednak plany się zmieniły i zostałem na dłużej. Chciałem wyrwać się z Polski na trochę, mieszkałem w Słupcy, nie mogłem znaleźć sobie miejsca, szczególnie po wyjeździe siostry, która mieszkała w Anglii już od dłuższego czasu. Zapytałem się jej, czy nie znalazłaby się dla mnie jakaś praca, gdzieś niedaleko jej… a po dwóch tygodniach już byłem w Rye. Można powiedzieć, że bardzo szybko, ale na co czekać? Trzeba brać, co życie daje.

Dlaczego małe Rye? Przed wyjazdem mój angielski był bardzo słaby, potrzebowałem kogoś, kto mi pomoże, siostra była niezastąpiona. I tak, znalazłem się na kuchni, gdzie nigdy o tym nie myślałem. Zacząłem od prostych rzeczy, później było robienie deserów, stopniowo rozwijałem się na inne płaszczyzny kulinarnej sztuki. Mam to szczęście, że od początku pracuję w bardzo dobrej restauracji, gdzie mam szansę na rozwój, na realizację nowych potraw; bez wątpliwości pomogło mi to tu zostać. Spodobało mi się "kucharzenie', chociaż nigdy nie myślałem o byciu kucharzem; okazało się, że mam jakiś ukryty talent do tego i jestem w tym całkiem niezły. Wcześniej się tego bałem, gdzie - ja i gotowanie. To było chyba największe zaskoczenie, że jestem w tym dobry, że sprawia mi to frajdę. W Anglii łatwo awansować... może źle powiedziałem, nie łatwo... ma się możliwość awansu, rozwoju. Właściciele wierzą w rozwój i w człowieka, szczególnie takiego, który z nimi zaczyna i chce się piąć w górę.

Poza gotowaniem mam też swój klub bokserski, do którego należę. Kiedyś, jeszcze w Słupcy, koledzy wzięli mnie na jeden trening i spodobało mi się to, jednak jakoś nie zacząłem wtedy swojej przygody z prawym i lewym sierpowym. Zacząłem trenować tutaj, teraz mam już walki sparingowe, czasem uda mi się wygrać i odebrać jakiś puchar.

...co zrobiłbym, gdybym był w Polsce...? Pewnie wstąpiłbym do armii; zawsze było to moje marzenie, więc jeśli wrócę, to tam mnie zobaczą. Poza tym, gdybym był w Polsce, nie wiem, czy byłbym tak samodzielny; przyjechałem tu jako starszy nastolatek, powiedzmy - sam zaczynałem na siebie zarabiać od samego początku. Nie było rodziców, by zapytać o pomoc, by poprosić o pieniądze. Sam musiałem sobie radzić, chociaż posiadanie siostry jest pomocne, nie powiem.

Na razie nie mam jakichś większych planów, jestem szczęśliwy, mam rodzinę, przyjaciół, pracę - którą lubię czasem bardziej, czasem mniej, ale każdy tak ma. Jedyne, czego mi brakuje, to... polskich kobiet. Rye jest niewielkie, każdy zna każdego, prócz turystów, powiedzmy. Nie ma wielkich możliwości na poznanie nowych ludzi. Oszczędzam fundusze, chcę mieć zaplecze finansowe na później. A póki co, koncentruję się na boksie, może coś więcej w nim osiągnę (śmiech) i może pewnego dnia znajdę dziewczynę (śmiech).

Tak wygląda historia migranta Romka, który mieszka w UK już pięć lat, osobiście uważam, że miał odwagę, by zaryzykować, bez języka, doświadczenia - znalazł coś, co kocha, w innym miejscu na świecie; został doceniony, znalazł pasję, jaką jest boks. Ułożył sobie życie w innym miejscu niż Polska. Przyjeżdża do Polski na wakacje, odwiedza rodzinę, spędza urlopy, ale święta już obchodzi tam - tam, gdzie jego dom. "Tam dom Twój, gdzie serce Twoje". Ponoć…

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Ostatnio dodane

Czyste niebo

18°C

Gniezno

Czyste niebo

Wilgotność: 77%

Wiatr: 11.27 km/h

  • 23 lip 2014

    Mostly Sunny 29°C 17°C

  • 24 lip 2014

    PM Rain 22°C 16°C

  • 25 lip 2014

    AM Showers 26°C 16°C

Zobacz także

Wydarzenia

Facebook