Wydrukuj tę stronę
wtorek, 15 września 2020 12:06

Kareja i jej historia na plenerowej wystawie

 

Po Karei chodziło się, jak to mawiano w latach 30., "od Holki do Bristolki", a więc od sklepu bławatnego należącego do Edmunda Holki na rogu z Rynkiem, aż do kawiarni Bristol, mieszczącej się na rogu z ul. Mickiewicza. 

Nie chodziło się też tak "zwyczajnie", ale, jak to często wówczas określano - szlifowano ją. Często w tę i z powrotem, zwłaszcza po niedzielnej mszy świętej, kiedy można było zaobserwować grupy młodzieży, obserwujące innych przedstawicieli lub przedstawicielki płci przeciwnej. Zjawisko to trwało także w okresie PRL-u, ale wraz z rozwojem komunikacyjnym i rozbudową miasta, z czasem zanikło.

Dziś w pamięci mieszkańców pozostało jedynie słowo "Kareja", co do którego pochodzenia nie ma jednoznacznej zgody. Czy to od Kajzera Fryderyka (niem. Keiser), który był patronem fragmentu tej drogi w okresie zaboru pruskiego? A może od "kary, karety, karocy" jak za etymologiem Aleksandrem Brucknerem wskazuje Eliza Grzelakowa? Czy też, jak niektórzy też twierdzą, słowo wzięło się od "kariery", którą można było zrobić na tej ulicy? 

Kareja przez lata była jedną z najbardziej reprezentacyjnych ulic miasta. Przy niej funkcjonowały ważne instytucje, jak Magistrat czy Poczta, ale też mieszkali zwykli ludzie - też ci niezwykli, którzy byli osobami bardzo rozpoznawalnymi, nie tylko w Grodzie Lecha. Izaak Heymann, Herte Lazarus z domu Rogowska, Bogdan Gruszczyński, Bolesław Kasprowicz, Anna Piskurz czy znany wielu gnieźnianom Bronek, grajek uliczny. Ich krótkie życiorysy lub dokonania, ale też historie związane z ul. Chrobrego, można poznać na najnowszej wystawie Muzeum Początków Państwa Polskiego, która stanęła przez Starym Ratuszem. Warto, w trakcie spaceru, podejść i przypomnieć sobie lub dowiedzieć się, czym dla gnieźnian była kiedyś Kareja.

Galeria

1 komentarz