Jesteś tutaj:Kultura Dzieje Kresów Wschodnich w opowieściach Stanisława Poczobuta
środa, 07 listopada 2018 14:29

Dzieje Kresów Wschodnich w opowieściach Stanisława Poczobuta

 
Dzieje Kresów Wschodnich w opowieściach Stanisława Poczobuta fot. Rafał Wichniewicz

W miniony wtorek gnieźnianie mieli okazję wysłuchać rodowitego kresowianina, dbającego o polską kulturę za wschodnimi granicami naszego kraju - Stanisława Poczobuta-Odlanickiego.

Gość tego spotkania, który przyjechał na zaproszenie posła Krzysztofa Ostrowskiego, przybliżył wszystkim wiele nieznanych faktów, niekiedy bardzo ciekawych, dotyczących terenów grodzieńszczyzny oraz całego obszaru dawnej II, a także i I Rzeczypospolitej. 

- Pan Stanisław jest legendą Kresów, osobą, która mieszka w Grodnie i zna te tereny doskonale i o nich pisze. Poznałem go podczas wyjazdów z młodzieżą na Wschód, kiedy pełniłem funkcję starosty. Pamiętam iż pan Stanisław mi i innym uczestnikom zaimponował swoim patriotyzmem, znajomością grodzieńszczyzny, piękną polszczyzną i pamiętam jego rozmowy z młodzieżą, w trakcie których młodzi ludzie potrafili uronić łezkę. Pamiętam też jego wypowiedzi, które głęboko w sercu nam utkwiły, m.in. taką, że "my Polacy na Kresach różnimy się od Polaków żyjących w macierzy, bo to co wy macie na co dzień, to my o tym marzymy i chcieliśmy to osiągnąć", co mówił mając na myśli Polskę - mówił Krzysztof Ostrowski.

W trakcie spotkania z licznie zgromadzoną publicznością Stanisław Poczobut przyznał na początku, że coraz rzadziej ma on okazję spotykać się z określeniem "Kresy", które jego zdaniem jest kulturalnie i historycznie uwarunkowanym terminem: - Nie wiem, skąd się bierze taki brak miłości do słowa "kresy". Kresy to wielki płat kultury polskiej, to piosenki, muzyka. Uświadomić sobie trzeba, że na Kresach urodzili się ci wszyscy wielcy Polacy, bez których nasza historia i literatura byłaby uboga - jaka byłaby bez Adama Mickiewicza, Elizy Orzeszkowej, marszałka Piłsudskiego? - przyznał Stanisław Poczobut. Prelegent swoją ogromną wiedzę o kresach wzbogacał różnymi opowieściami o wyjątkowych postaciach, o których często nie przeczyta się w podręcznikach historii, a których losy często przeplatane są nićmi pracy, walki czy tworzenia dla Rzeczypospolitej - czy to pod zaborami czy już w odrodzonej Polsce. Jak jednak mówił Stanisław Poczobut, wszystko przekreśliła ostatnia wojna: - Zawsze zaborcy i najeźdźcy umawiali się przeciwko nam. Tak było i w trakcie zaborów, gdzie siły ze wschodu, południa i zachodu się jednoczyli, tak i było w 1939 roku. Białorusini wówczas się cieszyli iż ich kultura odżyje dzięki zmianom, a w efekcie stało się tak, że dziś Białoruś jest w zasadzie w całości zrusyfikowana i to do tego stopnia, że nikt tam nie rozmawia w swoim języku, tylko po rosyjsku. Pytam, czemu ktoś mówi po rosyjsku, a nie białorusku, to odpowiada "a jak będzie inna sytuacja, to będziemy mówili, a tak to nie trzeba". Czyli wszystko jest ugodowo, od góry. Władze mówią po rosyjsku i to schodzi na dół, a kiedy trzeba kogoś wyśmiać, to wtedy przechodzi się na język białoruski. Język ten jest łaciną naszych czasów - twierdził mówca, dla którego nieobce są także i współczesne tematy i sytuacja w kraju rządzonym przez Aleksandra Łukaszenkę.

Obecnie w Białorusi żyje nawet do 1,5 miliona Polaków lub osób z polskimi korzeniami: - W czasach sowieckich szkoły polskie były zamknięte, wiele kościołów zamkniętych i wtedy były duże wpływy na dzieci np. pionierów sowieckich, a także organizacje w szkołach. Nauczyciele czuwali koło kościołów, by nie chodziły tam czasem, a tymczasem język polski przechował się właśnie dzięki kościołowi. Język zachował się w tych starszych pokoleniach, które pamiętały polskie czasy, a których już dzisiaj nie ma, bo odeszli. Od urodzonych w latach 40. czy 50. trudno wymagać, by dobrze znali ten język - przyznał. Obecnie jednak, po rozpadzie Związku Radzieckiego i zmianach, jakie zaszły w dawnych państwach satelickich, sytuacja ta się poprawiła, choć są nadal problemy: - W Białorusi są dwie polskie szkoły - w Grodnie, gdzie uczy się ponad 600 dzieci, a druga w Wołkowysku, gdzie jest ich połowę mniej. Jest to trudne, bo nawet w Grodnie zawieźć dziecko z jednego końca miasta do szkoły, która jest w drugiej części miasta, nie jest łatwe. Poza tym ciężko jest się dostać do tej szkoły, bo są ograniczenia, limity przyjęć. Ludzie starają się na wszelkie sposoby swoje dziecko do niej zapisać, co świadczy iż autorytet Polski u tamtych ludzi jest bardzo duży - przyznał Stanisław Poczobut. Przykładem tego, jak Kresy zmieniały swój charakter na przestrzeni lat, zdaniem gościa wieczoru był przykład cmentarzy: - Rusyfikacja zaczęła się wtedy, kiedy zaczęto stawiać krzyże, gdzie nie było tradycyjnego "ŚP" i gdzie nie było imienia Teresa, tylko Tatiana. Dziś takich grobów jest coraz więcej, niekiedy już przytłaczają swoją ilością, ale te polskie w sporej ilości uchowały się jeszcze na cmentarzach wiejskich.

Spotkanie było wypełnione także licznymi pytaniami do gościa wieczoru, który nie ukrywał iż gości w Gnieźnie z wielką radością i cieszy go zawsze zainteresowanie tematyką Kresów Wschodnich. 

3 komentarzy

  • Link do komentarza Ogrodnik środa, 07 listopada 2018 21:26 napisane przez Ogrodnik

    Byłem w Grodnie oraz na całej zachodniej i centralnej Białorusi. Piękny kraj! Na miejscu też wspaniałe opowiada Józef Porzecki.

  • Link do komentarza Barbara środa, 07 listopada 2018 20:06 napisane przez Barbara

    Niesamowite opowiesci kresowym językiem. Szkoda, że tych prawdziwych patriotow pozbawiono Polski i przez wiele lat nie pozwalano im nawet na swobodny przyjazd do okaleczonej przez komunistów ojczyzny.

  • Link do komentarza mjj środa, 07 listopada 2018 16:52 napisane przez mjj

    Przenieśliśmy się podczas tego spotkania w piękne Kresy Wschodnie ze wszystkimi tradycjami, kulturą, gwarą, religią a nawet układankami rodzinnymi tamtych stron. Niezwykle ciekawe spotkanie ze starszym, przemiłym gawędziarzem, jednym z ostatnich, którzy na żywo pamiętają rdzennych mieszkańców grodzieńszczyzny i innych polskich terenów. To całkiem inny świat, inne krajobrazy, inne zwyczaje. Niestety rusyfikacja okresu Związku Radzieckiego na zawsze wykorzeniła resztki polskości. Jednak wielu dzisiejszych mieszkańców starający się o Kartę Polaka są niezłomni w poszukiwaniu polskich przodków, by choć w pewnej części nawiązać więź z ojczyzną ich dziadków i pradziadków.

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane