Jesteś tutaj:Blogi Kryzys w Kościele cz. 5
wtorek, 05 grudnia 2017 14:00

Kryzys w Kościele cz. 5

  Dobra dusza
Kryzys w Kościele cz. 5 zdjęcie nadesłane

Dzieje Kościoła katolickiego to wielka i piękna historia przeplatana jednak wieloma bolesnymi dramatami. Kościół od zawsze był jedynym autorytetem społecznym, gdzie modlitwa wiernych niosła ku dobremu. Sposób, w jaki Kościół sprawuje swój kult musi odzwierciedlać to, w co wierzy. W myśl zasady lex orandi, lex credendi wszystko, co dziś widzimy w Kościele staje się jasne, czyli jaki kult - taka wiara.   Czy to jest odpowiedź na pytanie: skąd  tyle w ludziach zwątpienia, niepewności, niepokoju i niezadowolenia? 

Zrozumieć istotę kryzysu, w jakim znalazł się dzisiejszy katolicki świat to z podniesioną głową przyznać, że narzucana mu fałszywa teoria  ekumenizmu i „protestantantyzacja” katolickich zwyczajów jest drogą donikąd. Prawda powoli wypływa na wierzch ukazując wreszcie protestantyzm w obrazie antyboskiego porządku, tendencyjnie skonstruowanego z nowym rodzajem człowieka na czele. Życie duchowe, wiara, praktyka religijna ulegają topnieniu wszędzie tam, gdzie zostaje zaszczepiona protestancka trucizna.

Warto zastanowić się czasami nad współczesnym zamieszaniem w Kościele, którego wielokrotne błędnie rozumiane odwołania się do ekumenizmu mają uczulić bierne serca katolickich wiernych.  Wszelkie naiwne próby rozwiązania ciszy duchowej, oddalenia, bezbożności ludzkiej prowadzą instytucje kościelne do coraz to bardziej nowatorskich rozwiązań. Kościół  umiejętnie, może i nieświadomie,  dostosowuje się do współczesnej cywilizacji, pozbawiając się pewnej godności. Powoli niestety przegrywa ze zjawiskiem nadmiernej wolności religijnej, szukając w jedności różnych wyznań ratunku dla siebie. Tradycyjne katolickie zwyczaje ustępują  coraz śmielszej otwartości i akceptacji  wesołkowatego i wyluzowanego kościoła, który nie ma nic wspólnego z naszą wiarą. W efekcie rola duchowieństwa poddana zostaje redukcji, a ludzka mentalność religijnie ubożeje. 

A świat się nie zmienia, tylko my się zmieniamy. Ostudzone nasze emocje, porzucone w kąt modlitwy, zalane stekiem nowoczesności liberalne umysły zupełnie sobie nie radzą z prostą Prawdą wiary katolickiej. Dzisiejszy człowiek tonie w wygodnym materializmie, podpiera się „swoją prawdą” okazjonalnie odwiedzając kościół, a jego intelekt  wrogi jest nadprzyrodzoności oraz Magisterium Kościoła. Wskutek rewolucyjnego reformowania Kościoła, w który próbuje się wpuścić wolnym marszem kolejny raz świeże powietrze praktycznie oddala się od serca wiary katolickiej.

W atmosferze głoszonego dzisiaj ekumenizmu w miejsce poważnych liturgii wprowadza się lekcję wrażliwości w postaci popularnych medytacji, wieczorów uwielbienia, charyzmatycznych wspólnotowych spotkań. Fundowany nam świat zmysłów i odlotowych uniesień zatapia człowieka w absurdzie odwracając jego  uwagę od właściwego kultu.

Zadanie, które stoi przed nami dziś to potrzeba odkrycia na nowo sensu istnienia.  Nie wolno nam się poddawać rozpaczy, gdyż nasza ludzka natura boskiego stworzenia przetrwała, pomimo okrutnych i demonicznych wręcz podstępów w różnych czasach.  Jednak otwórzmy oczy i zauważmy, że coraz bardziej przejawiające się wpływy protestanckie czynią z nas ludzi o mentalności wręcz protestanckiej. Fakty mówią same za siebie. Coraz częściej zapominamy o katolickich zwyczajach oraz przyjmujemy zasady i przekonania, które są dalekie i wrogie wierze katolickiej. Czyżby kolejny raz ”dym szatana wślizgnął się do świątyni Boga przez jakąś szczelinę”? Przykładów w tej materii jest wiele…

21 komentarzy

  • Link do komentarza Anubis sobota, 16 grudnia 2017 12:07 napisane przez Anubis

    Gratuluję Portalowi ożywienia dyskusji o naszym Kościele, a właściwie o tym, co nurtuje wielu Jego członków, zainicjowanej przez "Dobrą duszę"w cyklu zatytułowanym Kryzys w Kościele. Niezależnie od tego, czy kryzys jest i jak on jest głęboki uważam, że jeżeli problem traktuje się poważnie, to przynajmniej ten który go referuje, powinien występować jawnie i otwarcie dlatego, że wszelkie anonimy są i zawsze będą traktowane jak bełkot nie zasługujący na żadną uwagę przez stronę, o której się mówi, a która, bądź co bądź się nie ukrywa i występuje jawnie i otwarcie. Jeżeli ktoś jest odmiennego zdania, to gratuluję mu fantazji. Szczepan Kropaczewski

  • Link do komentarza Lady poniedziałek, 11 grudnia 2017 10:04 napisane przez Lady

    Pogubił się kościół w dzisiejszym świecie. Księża dopasowują się za bardzo do współczesnego człowieka. Tracą autorytet, a ich rola zaczyna być drugorzędna. Czy jeszcze nie widzą tego, że zaczynają być wypierani przez liderów śmiesznych wspólnot? Że powoli wydziera im się rozdawanie komunii? Że wprowadza się koncertowy kościół a nie eucharystyczny? Że nawet delikatnie sugeruje się im zmianę pojmowania 10 Przykazań Bożych?
    Odpowiedzialność księdza za swoje owce jest ogromna. Wygląda na to, że w imię posłuszeństwa kapłani są wykorzystywani. Aż strach pomyśleć przez kogo.

  • Link do komentarza Gnieźnianin niedziela, 10 grudnia 2017 20:39 napisane przez Gnieźnianin

    Tradycja chrześcijańska, katolicka itp. bardzo wiele odbiega od podstaw ich wiary i naprawianie tego dla konserwatystów prawicowych z reakcyjną mentalnością staje się szokiem.

  • Link do komentarza x. piątek, 08 grudnia 2017 19:06 napisane przez x.

    Jak powiedziała kiedys siostra s. Barbara Chyrowicz SSpS, kiedy Kościół zacznie się uginać pod naciskiem „postępu”, straci swoją tożsamość. Jakie to ważne stwierdzenie w dzisiejszych czasach! Twierdzi także, że w Kościele polskim wciąż za małą rolę odgrywają świeccy, wciąż istnieje niepotrzebny dystans pomiędzy nimi a hierarchami. Jeśli świeccy mają się czuć odpowiedzialni za Kościół, muszą mieć na niego realny wpływ, muszą mieć poczucie, że ten Kościół współtworzą. Ten Kościół wciąż bardziej czeka na ludzi, niż do nich wychodzi. Sytuacja się jednak zmieniła – przykładem dla polskiego Kościoła może być dziś znany nam obraz z Kościoła w zachodniej Europie, gdzie po Mszy świętej księża wychodzą przed świątynię, żeby przywitać się z wiernymi i porozmawiać. Kiedy widzą nieznanych, pytają skąd są. Polski Kościół wciąż za mało jest Kościołem dialogu, za mało miejscem spotkania. Dlatego katolicy szukają mozliwości spotkań, na których mogą wyrazic swoje wątpliwości, zatroskanie, wahania, a także może czasem uzupełnić braki w wiedzy teologicznej w dialogu pozbawionym wzajemnej pogardy i wzajemnych oskarżeń.

  • Link do komentarza Szymon piątek, 08 grudnia 2017 18:19 napisane przez Szymon

    Jest niewątpliwe, że Kościół w Polsce potrzebuje kompleksowej odnowy. Odnowy potrzebują kaznodziejstwo i katecheza, liturgia i formacja kleryków, księży oraz świeckich. Potrzebne są żywa teologia, katecheza dorosłych, grupy biblijne i modlitewne, dobrze przygotowani spowiednicy. Wielu ludzi tęskni za pogłębionym życiem duchowym, lecz nie znajdują dla siebie pomocy, przewodników. Owszem, są w Polsce miejsca wspaniałych rekolekcji, ruchy i wspólnoty. Są akcje modlitewne czy ewangelizacyjne. Chodzi jednak o to, żeby taką pomoc można było znaleźć na co dzień we własnej parafii, która dla większości wiernych jest podstawowym miejscem praktyk religijnych. Te zaś sprowadzają się dziś głównie do udziału we mszy i nabożeństwach. Odnowa parafii jako niemal naturalnej wspólnoty umożliwiającej osobiste przeżywanie wiary wydaje się zatem kluczem do odnowy. (Znak)

  • Link do komentarza szperacz piątek, 08 grudnia 2017 00:17 napisane przez szperacz

    Tak wyglądaja koscioły ewangelickie, w Polsce proszę czytelników: Tancerka na ołtarzu oczarowała! A dziś kolejna niespodzianka Conversatorium. Zapraszamy!
    - Nigdy wcześniej nie tańczyłam w kościele. Bałam się tego koncertu bardzo! Przede wszystkim dlatego, że jestem osobą wierzącą i miałam mnóstwo wątpliwości, czy taniec współczesny będzie adekwatny do miejsca, które jest przecież świątynią Boga. Dopiero to, że proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Legnicy wyraził na mój taniec zgodę, uspokoiło mnie nieco - powiedziała nam po Koncercie Inauguracyjnym XXVII Legnickiego Conversatorium Organowego Aleksandra Dziurosz, znakomita tancerka tańca współczesnego, posiadająca tytuł naukowy doktora tańca. Mimo ogromnego zmęczenia i targających nią emocji nie kryła po występie, że przedsięwzięcie bardzo jej się podobało. Widzom także! Pełen niespodzianek taniec, niesamowita ekspresja oraz otwartość tancerki spowodowały w końcu, że jeden z widzów... zatańczył z panią Aleksandrą w nawie głównej ewangelickiej świątyni!
    - Pan Bóg też ma przecież poczucie humoru - powiedział ktoś z uśmiechem. I miał rację! Publiczność nagrodziła artystów brawami na stojąco.

  • Link do komentarza tomek piątek, 08 grudnia 2017 00:01 napisane przez tomek

    @stary katolik
    bo to jest profanacja

  • Link do komentarza normalny, stary katolik czwartek, 07 grudnia 2017 19:14 napisane przez normalny, stary katolik

    Jak dla mnie to profanacja
    https://www.youtube.com/watch?v=dRDGbRxG8GY

  • Link do komentarza wilk czwartek, 07 grudnia 2017 13:58 napisane przez wilk

    Niestety prawda jest taka,że protestanci w szczególności doprowadzili do rozbiorów Rzeczypospolitej w XVIII w. Dużą rolę odegrała ...Anglia i jej ówczesny sojusznik pruski cesarz Fryderyk ,wraz z Prusaczką protestantką słynną CARYCĄ !!!!!

  • Link do komentarza Inigo czwartek, 07 grudnia 2017 11:24 napisane przez Inigo

    @Jerzy: mam wrażenie, że kolega to wielki fan Jezuitów. Proszę zapoznać się z tym co działo się z zakonem Jezuitów począwszy od lat 60-tych, kiedy na czele zakonu stanął generał Pedro Arrupe. Jezuici sprzeniewierzyli się papieżowi. Walczyli z Pawłem VI jak i Janem Pawłem II. To m.in. dzięki nim, a głównie przez ich modernizm kościoły na zachodzie świecą dziś pustkami. Powoływanie się w Pana wypowiedzi na ks. Recława, który z prawdziwego kościoła Jezusowego zaczyna robić komedię jest kompletnie nie na miejscu. Ks. Recław jest wielkim wrogiem tradycji katolickiej, bez której Kościół Katolicki nie może istnieć (bo przestanie być katolicki). Proszę zatem o podanie przykładu, że tradycjonalisci nazywają radość w kosciele złem i proszę nie powoływać się tutaj na żadnych księży typu ks. Recław, którzy jawnie walczą z tradycją. W Pana rozumieniu radości w kościele im więcej hałasu, śmiechu, skakania i wrzasku tym lepiej. Zróbmy zatem dyskotekę w kościele, a przyjdzie jeszcze więcej ludzi, może jeszcze jakieś sex party, a koscioły będą pękały w szwach. Nie tędy droga!!! Za chwilę Jezuici pokroju ks. Recława będą głosić, że homozwiązki to samo dobro i że kościół powinien je uznać, a tak właśnie zaczęli Jezuici już uważać w latach 60-tych. Tradycja w Kościele ma 2000 lat, modernizm Jezuitów-pół wieku. A widać już owoce, zwijający katolicyzm w całej Europie. Po owocach ich poznacie...

  • Link do komentarza Szczepan czwartek, 07 grudnia 2017 09:45 napisane przez Szczepan

    W całej pełni popieram głos "parafianina" w kwestii braku jasnej deklaracji kapłanów do przyznawania się do do swego stanu, poprzez unikanie właściwego jemu stroju. Jakie to obłudne w sytuacji, gdy samemu grzmi się z ambony o niewłaściwych strojach wiernych. Ale to tylko czubek góry lodowej. Ja nie wiem kim jest "Dobra dusza" i czemu się tak nazywa jakby nie miał swojego nazwiska gdy pisze o sprawach dla niego? Kardynalnych. Czyżby się wstydził swoich poglądów? To wygląda wprost jak zaparcie się wiary. Swego czasu ktoś kto deklarował, że jest kapłanem zakonnym robił to samo w innym gnieźnieńskim portalu. Chrystus nie używał pseudonimu i nie chodził w masce a ja nazywam się Szczepan Kropaczewski, a jak wyglądam, łatwo ustalić.

  • Link do komentarza senior czwartek, 07 grudnia 2017 09:02 napisane przez senior

    Panie Jerzy, zapowiadany jest na film dokumentalny o Lutrze i luteraniźmie. Może inaczej spojrzy Pan na swoje poglądy. A jeżeli luteranizm jest taki dobry, to dlaczego przyczynił sie w znacznym stopniu do pustych kościołów na Zachodzie, dlaczego nie są ważne tam przykazania Boże itd. Może warto trochę postudiować prawdę? Dlaczego do katolickich kościołów całą parą wprowadza się taki cyrk, jak prezentowany na przytoczonym filmie? To nie Chrystus w tabernakulum ma być Tym, do Którego przychodzą katolicy, a głupawe przedstawienia nadające się na cyrkową arenę? Dzieci nauczone takich scen będą w dorosłym życiu oczekiwały w kościele rozrywki a nie przeżywania prawdziwej ofiary Mszy Sw. Zresztą przedstawienia na ślubach, często też na pogrzebach wypaczają calkowicie istotę prawdziwego przeżywania wiary. Nie jestem teologiem i nie potrafię tak kwieciście jak Pan bronić modernizmu, ale mam coraz wieksze wątpliwości co do owocow II Soboru i nie jestem w tym osamotniony. Szkoda, że Pan, jako prawdopodobnie przedstawiciel wykształconych wszechstronnie teologow nie zainicjuje cyklu spotkań z katolikami, ktorzy mają watpliwosci co do wielu omawianych wyżej problemow. Katolicy, szczegolnie starsi tak, jak ja, mają prawo do wymiany mysli, chcą prawdziwego przeżywania wiary, ktorej niestety w naszych kosciołach jest coraz mniej. I nie martwi Pana ten olbrzymi kryzys wiary? A może Pan mi odpowie na nurtujące mnie od dawna pytanie. Czy ktoś kiedykolwiek wydał zakaz odprawiania mszy św. w tradycyjnej liturgii? I, żeby nie było. Uczęszczam do kościoła, modlę się, jestem grzesznikiem tak, jak każdy z nas, ale mam prawo mieć swoje zdanie wynikające tylko z troski o zbawienie. A przykład Natanka niestety jest chybiony i na takich przykładach dyskusja raczej nam się nie uda. A szkoda.

  • Link do komentarza Jerzy czwartek, 07 grudnia 2017 00:32 napisane przez Jerzy

    @Do Lidii. Obejrzałem, nie wstrząsnęło. Przeczytałem też komentarze pod filmem, sprawdziłem kim jest autorka. Nie dyskutuję z lefebrystami, dla których Kościół się skończył na Trydencie. Poza tym wyznawcy ks. Natanka to nie moja bajka.
    III niedziela Adwentu, niedziela radości, te 2 minuty na filmie są wyrwane z całości i nie pokazują jaki był przekaz tej animacji. Z komentarzy rodziców pod filmem, ale na innym portalu wynika, że poczciwe smoczysko przyczyniało się do rozmów na tematy religii rodziców z dziećmi. Niestety dla lefebrystów radość w kościele to zło. Do mnie bardziej trafia co o wyrażaniu radości i emocji na eucharystii mówi Jan Paweł II https://www.youtube.com/watch?v=eNEaokIcyhQ .
    W sierpniu lefebrystów wkurzyło spontaniczne wejście pielgrzymki salezjańskiej na Jasną Górę. Powtarzam radość w kościele to zło, ale warto posłuchać innych słów na ten temat https://www.youtube.com/watch?v=npwcGFYTAOw&t=19s , do mnie bardzo trafiają słowa o zgorzkniałym po modlitwie mężu. Zacytuję jeszcze fragment psalmu 149: "Niech chwalą Jego imię wśród tańców, niech grają Mu na bębnie i cytrze" i 150: "Chwalcie Go bębnem i pląsaniem, chwalcie go na strunach i na flecie!”
    A jeszcze w nawiązaniu do protestantów, Zastanawiałem się czym Protestanci zawinili Dobrej Duszy. I już wiem, przekaz lefebrystów jest taki: nurt jezuicki jest nasiąknięty protestantyzmem. Wiadomo, że ojciec święty Franciszek jest Jezuitą. Czyli Franciszek to zło, prymas Wojciech który brał udział w rocznicy Protestantyzmu w Polsce i mówi Biblią zapewne również. Dla protestantów Pismo Święte to jedyny i nieomylny autorytet w kwestii wiary. To jest niepojęte dla części duchownych, także a może przede wszystkim z górnej półki, których skromny papież, rozdający potrzebującym bardzo uwiera. Zwróćcie uwagę, jak mało go jest w słowach części hierarchów. Bez powrotu do Biblii i tylko do Biblii nie skończy się Kryzys w Kościele. A na to raczej nie ma najmniejszych szans. Drodzy duchowni wszystko w Waszych rękach....

  • Link do komentarza parafianin czwartek, 07 grudnia 2017 00:09 napisane przez parafianin

    A tak a propos - widział kto kiedy w Gnieźnie na ulicy kapłana w sutannie? A może chociaż w koloratce? Wszak to sa atrybuty stanu kapłańskiego. Jakoś wstydzą się, czy jak? Bo siostry zakonne to jednak habity noszą. A jednak:
    http://www.fronda.pl/a/watykan-zobowiazuje-wszystkich-ksiezy-w-rzymie-do-noszenia-koloratki,23781.html

  • Link do komentarza Lidia środa, 06 grudnia 2017 14:51 napisane przez Lidia

    Ja dziekuję moim decydentom w moim kosciele za takie przygarnianie wiernych. Niech Jerzy to obejrzy, to moze nim wstrząśnie.
    https://www.youtube.com/watch?v=gt3lexPBr00
    Nie chcę takiego kościoła i takich kapłanów.

  • Link do komentarza antonio środa, 06 grudnia 2017 12:29 napisane przez antonio

    @Stefan: sprawa jest prosta:
    1. wmawia się księżom (i w życiu i w seminariach), że są jednymi z nas, przez co zatracają swoją prawdziwą rolę, pochłonięci są zupełnie innymi sprawami
    2. grupy charyzmatyczne, tworzone na wzór protestanckich zborów, minimalizujące rolę kapłana i kościoła
    3. odchodzenie wiernych od sakramentów
    4. zmiana katechizmu, np.wesela i zabawy w piątki, zdejmowanie postów
    5. umniejszenie roli Eucharystii
    Pewnie mógłbym jeszcze trochę wymienić, ale tak na szybko tyle przyszło mi do głowy
    Z pozdrowieniami

  • Link do komentarza Jerzy środa, 06 grudnia 2017 11:45 napisane przez Jerzy

    Dobra dusza - znalazł kolejnego wroga kościoła - tym razem protestantów. Czyli drugiej co do wielkości gałęzi chrześcijaństwa. Odlot kompletny. Liczba wyznawców Kościołów protestanckich w Polsce to ok. 160 tyś., natomiast Kościół Katolicki liczy 33,4 mln wiernych. Dobra dusza usiłuje udowodnić, że za kryzys w Kościele muszą odpowiadać inne religie, najpierw islam, teraz protestantyzm. Moim zdaniem, na kryzys w Kościele złożyło się kilka innych spraw. Oglądając zdjęcia sprzed kilkunastu lat, widać jaki autorytet mieli ówcześni duchowni. Ten autorytet uleciał chyba bezpowrotnie, a przyczyniła się do tego niestety część duchownych, którzy przestali "pisma nam tłumaczyć". Jakoś tak uczestnictwo w życiu publicznym bardziej ich kręci niż życie zgodne ze słowami papieża Franciszka. Ludzi uwiera ta sprzeczność i o ile mają taką możliwość tych autorytetów poszukują. Stąd tłumy w kościołach dominikańskich czy jezuickich. Tam naprawdę kryzysu nie widać. Dlaczego ludzie się garną do o. Kloczowskiego, Szustaka, Prusa, Ziółka (to oczywiście tylko kilka przykładów) - bo mówią o Dobrym Pasterzu i głoszą Dobrą Nowinę. To jest nam potrzebne, jak nie mamy możliwości trafić na takich ludzi - zwykle po ludzku słabniemy. Niestety jakość przekazu 90 % naszych kapłanów jest żenująca, co gorsza dotyczy to wielu tzw hierarchów. Niestrawne, głoszone nowo mową (czyli frazesami), albo koszmarną polszczyzną homilie, często zerżnięte z internetu i odczytane z kartki - to źródło porażki. Nie piszę tu o polityce, czy prokuratorskich słabościach części kapłanów - bo to mamy w mediach na co dzień. Z jednym się z Dobrą Duszą się zgodzę - my się zmieniamy, ale nasz świat, nasze otoczenie, możliwości komunikacji, źródła wiedzy też się zmieniły. To kreuje światopogląd, w którym coraz mniej autorytetów. Zapracować sobie na autorytet nie jest łatwo. Ale jak wspomniałem wyżej - są tacy duchowni którzy potrafili go zachować lub wręcz pozyskać. Dlaczego jest ich tak mało, bo problemem jest to by mówić Biblią, wierzyć w te słowa i jeszcze w miarę możliwości żyć w ich duchu....

  • Link do komentarza gonzo środa, 06 grudnia 2017 10:53 napisane przez gonzo

    frogus - pan tez nie kapuje tego artykułu? No i jak z takimi potem dyskutować?

  • Link do komentarza frogus środa, 06 grudnia 2017 09:39 napisane przez frogus

    @ czytelnik - nie ma to jak użyć stary dobry argument o niekatolickości żeby zamknąć usta oponentowi - niestety dowodzi to braku argumentów w dyskusji

  • Link do komentarza czytelnik środa, 06 grudnia 2017 00:52 napisane przez czytelnik

    @ Stefan - zupełnie nie zrozumiał Pan treści i zapewne nie jest Pan katolikiem, dlatego tak trudno Panu to wszystko ogarnąć.

startpoprz.12nast.koniec

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Ostatnio dodane