Jesteś tutaj:Blogi 13.X.17
piątek, 13 października 2017 08:43

13.X.17

  Dobra dusza

100 lat wpadania w otchłań bezbożności. Cały wiek powolnego niszczenia wszystkiego, co zgodne z Prawem Bożym. Rozprzestrzeniająca się niewierność Bogu podyktowana egoizmem to nic innego jak obraz oddawania kultu człowiekowi.  Nieustanne „ja” na pierwszym miejscu w każdej dziedzinie rujnuje tak naprawdę nasze życie, w którym powoli zaczyna brakować miejsca już na rzeczy rzeczywiście ważne. Nie oszukujmy się: świat jest materialistyczny i powoli całkiem ateistyczny. Rewolucja współczesności taranuje nas po cichu, bezboleśnie, gładko dewastując często nasze krótkie życie.

13.X.1917 r. – czytelny, cudowny znak od Boga, obnażający wiarę i wielką słabość ludzką. Odsłaniający wewnętrzną bojaźń człowieka, której sto lat później tak wielu się boi jak ognia. Wstydem dzisiaj jest słabość serca, przyznająca, że nic tak naprawdę od nas nie zależy. Wiara zagłuszana światowym krzykiem, wplątuje często tak wielu w absurdalnie areligijną aktywność, pod której skórą aż kipi od demonicznej złości i nienawiści. 

Jednak na nic się zdają ich starania o niepamięć o Bogu, o Prawdę życia po śmierci, piekle i o prawdziwym tradycyjnym porządku Kościoła.  Dosyć mówimy obrażaniu Boga tu na ziemi chwytając różaniec w swoje ręce i bez skrępowania wzywamy pomocy. Świadomość dobroczynnego skutku tej modlitwy ośmiela i dynamizuje życie wielu katolików. I nie wymaga od nas to za dużego wysiłku, ale prostej ofiarności i cierpliwości. Wytrwale oczekując owoców tej modlitwy nie tylko się uświęcamy. Trwamy w ostatniej bitwie, która już otwarcie się dzieje na naszych oczach.

Wielu jest jednak ciągle pochłoniętych swoimi ziemskimi problemami i udrękami. Skupieni wyłącznie na swoim przecież krótkim pobycie na ziemi oraz na małej grupce ludzi, którzy ich otaczają, szukają pocieszenia nie tam gdzie powinni. Ludzie wierzą w Boga, ale już Jego przykazania nie są dla nich najważniejsze. Jeszcze inni się zachowują, jakby Bóg w ogóle nie istniał. 

Tymczasem objawienia w Fatimie przemawiają do nas tak zrozumiale i dobitnie, że nie sposób wybrać innej drogi, jak  modlitwa i niezłomne zniesienie cierpienia. Przestają być obce i niezrozumiałe, a stają się jasne jak Słońce na niebie.  Przyprószony skarb czas najwyższy światu  jasno nieustanie odkrywać: „Odmawiajcie codziennie różaniec” prosiła, powtarzała Matka Boska. 

I wreszcie powiedzmy to głośno: rzeczywistość Fatimy to ponadczasowa  prawdziwa obecność Maryi. Oślepić się współczesnością jest bardzo łatwo. Zachłysnąć się nią chyba jeszcze łatwiej.  Dzisiejszość funduje tak wiele atrakcji, że wzajemnie się prześcigamy w chlubieniu świeckiego szczęścia, które jest iluzją ludzkiego umysłu. A tak naprawdę to jesteśmy w środku wojny, cichutko i podstępnie atakowani, po kawałku wciągani w zasadzkę rozproszenia duchowego. Nie dajmy się dłużej zwodzić i posłuchajmy się wreszcie Maryi, która w Fatimie  w 1917 r. powtarzała nieustanne „Nigdy cię nie opuszczę”. 

8 komentarzy

  • Link do komentarza lolek niedziela, 15 października 2017 15:38 napisane przez lolek

    Bo zdają sobie sprawę że są tylko:

    Urzędnicy Pana B.
    Autor tekstu: Magda Czapińska
    Kompozytor: Włodzimierz Korcz
    Wykonanie oryginalne: Dorota Furman i Kabaret Olgi Lipińskiej

  • Link do komentarza Anubis niedziela, 15 października 2017 10:43 napisane przez Anubis

    Panie "Gregory". Gratuluję "poziomu" do którego pan aspiruje, ale póki co, jest to pospolity bełkot, bo zaprzeczanie niewygodnym faktom dotyczącym Kościoła, jest idiotyczną próbą przerzucenia uwagi uczestników dyskusji na temat odmienny od treści cyklu artykułów napisanych przez ich Autora o problemach i świństwach dziejących się w Kościele, a nie o "zasługach" różnych znanych z imienia i nazwiska indywiduów, które w nim funkcjonowały.
    Prawda nas wyzwoli. Samego dobra!

  • Link do komentarza Ja_Jestem niedziela, 15 października 2017 09:53 napisane przez Ja_Jestem

    @:Anubis:
    ************
    Komu tak po prawdzie mogłoby zależeć na bursztynowym ołtarzu?

    Czy modlący, modlą się do bursztynu, chyba nie? Wydaje mi się, że nie powinno mieć to większego znaczenia dla modlących się, czy swoje modlitwy dokonują przed ołtarzem drewnianym, czy ze złota?
    Komu jest potrzebny przepych tam, gdzie nie powinno się czcić mamony a oddawać się temu, po co się przyszło.
    Wszelkie fanaberie, jakim ulegał k Jankowski, były tylko i wyłącznie jego próbą pokazania, jak „bardzo oddany jest swojemu powołaniu” Trudno w to uwierzyć, zwłaszcza, jak obserwowało się jego poczynania, jakim oddawał się z wielkim „poświęceniem”

  • Link do komentarza Gnieźnianin niedziela, 15 października 2017 00:06 napisane przez Gnieźnianin

    Demon z syndromem złotego cielca na ołtarzach w środku Kościoła, to jest tym największym złem niszczącym.

  • Link do komentarza Gregory sobota, 14 października 2017 22:29 napisane przez Gregory

    To nie bzdury które wypisuje niejako Anubis. To potwarze i pomówienia konkretnych osób które nie żyją i nawet nie mogą się bronić. Problem jest całkiem innego rodzaju i dyskusja powinna przebiegać na innym poziomie i ten Anubis nie rozumie o czym należy dyskutować.

  • Link do komentarza Anubis sobota, 14 października 2017 17:20 napisane przez Anubis

    Ks. Jankowski bywał w TV, stąd wiem, że planował zbudować wielki ołtarz z bursztynu (to oczywiście nic złego) i wierzył w zabobony co już Kościół potępia. Pamiętam, że chorował a chciał żyć wiecznie (no prawie) i dał sobie powróżyć, że będzie żył na ziemi do 118 roku, tak przynajmniej mówił w telewizji, szkoda, ale nie dociągnął nawet do setki.

  • Link do komentarza Ja_Jestem sobota, 14 października 2017 11:20 napisane przez Ja_Jestem

    @:Anubis:
    ************
    Pamięta pan k. Jankowskiego? Ten to dopiero miał fantazje, tytuły...... jakie sobie sam nadawał, miały za zadanie pokazania, jakim to ważnym i „cenionym dostojnikiem” jest ww. Jego fantazyjne ubiory, oraz obnoszenie się z wszelkimi bogactwami, jakie tylko mógł posiadać, były właśnie tym, czym dzisiaj nie jeden powinien się brzydzić i z tego tytułu......mieć odrobinę wyobraźni. Jemu tej wyobraźni zabrakło, była przesłonięta pazernością i zwykłą głupotą, niemająca nic wspólnego z powołaniem, jakiemu miał służyć. Owszem, wielu się z tym zgadzało, bo mocno w to wierzyli, że tak ma być, czyli mamona ma być wykładnikiem religii, a nie szczera wiara w swoje przekonania.

  • Link do komentarza Anubis piątek, 13 października 2017 20:45 napisane przez Anubis

    Ludzi zauroczonych aktualnym stanem rzeczy tutaj nie brakuje i kiedy ja piszę, że w tym pięknym układzie duża grupa dostojników KK. - czyli tzw. prawdziwych katolików - publicznie nazywa papieża heretykiem, to ktoś zarzuca mi, że nie zajmuję się prawdziwymi problemami, tylko piszę bzdury. Ja tego w żaden sposób nie rozumiem, nie rozumiem też dlaczego niektórzy księża chcą być nazywani ekscelencjami, eminencjami etc. Nie rozumiem też, jak ktoś taki jak ks. Wesołowski (i nie on jeden!) doszedł do tej eminencji, gdy był pospolitym... Czy on się nie spowiadał? Czy takie tytuły to nie "oddawanie kultu człowiekowi"? Myślę, że ktoś mi na to odpowie. Szczęść Boże!

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Ostatnio dodane