środa, 08 listopada 2017 17:41

Konserwacja części odkrytego „skarbu” została ukończona

 
Konserwacja części odkrytego „skarbu” została ukończona fot. Rafał Wichniewicz

Bezcenne z punktu widzenia historycznego dokumenty, które są unikatem na skalę światową, zostały przypadkiem odnalezione dwa lata temu w katedrze. Część tego zbioru doczekała się już konserwacji.

Latem 2015 roku, w trakcie prowadzonych prac porządkowych w dawnym magazynie akt brudnych, znaleziono mnóstwo zapomnianych dokumentów sprzed kilku stuleci. Ich odkrycia po raz pierwszy dokonano w 1961 roku w trakcie prac remontowych w katedrze. Jak się okazało, w XVI wieku dokumentów użyto jako materiałów do wypełnienia sklepeń. Rozbicie starych tynków w XX wieku ujawniło te dokumenty, które po zebraniu zostały złożone głęboko w magazynie i... zapomniane. Po ich ponownym odkryciu dwa lata temu, zadecydowano o ich skatalogowaniu i zakonserwowaniu na tyle, na ile pozwala to ich stan. 

- Przy pierwszej próbie rozpoznania wyszło, że są to przeważnie dokumenty gnieźnieńskiego sądu kościelnego, tzw. sądu konsystorskiego, datowane od końca XIV wieku do lat 30. wieku XVI. Zaplanowaliśmy wówczas iż rozpoczniemy badanie w ramach projektu, który właśnie się kończy, a więc badanie technologiczne wybranych obiektów. W sumie wybraliśmy cztery obiekty z czterech grup - mówił ks. Michał Sołomieniuk, dyrektor Archiwum Archidiecezjalnego. Jak dodał, dzięki skatalogowaniu dokumentów według czterech grup, zależnych od stopnia zniszczenia, opisano je, a następnie udało się pozyskać dofinansowanie w kwocie 92 tys. złotych z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na konserwację. Pozostałą kwotę 31 tysięcy złotych było wkładem własnym Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Jak dodał dyrektor, prace przy identyfikacji dokumentów dokonał Jakub Łukaszewski z Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza oraz Adam Kozak z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, którzy następnie umieścili odpowiedni komunikat na ten temat w Studia Gnesnensia, wydanym w 2015 roku. 

Dzięki środkom zewnętrznym udało się zakupić niezbędne materiały do prowadzenia konserwacji, narzędzia, materiały opakowaniowe, a także wykonano dokumentację. Po ukończeniu prac, pisma trafią do bezkwasowych teczek. Ich fotografie umożliwią częste korzystanie bez konieczności dotykania oryginałów. Całe prace, zmierzające do zabezpieczenia tylko części wytypowanych, ale też uszkodzonych dokumentów, zajęło ponad rok: - Pisma te były zachowane w różnym stopniu uszkodzenia. Wydawać by się mogło, że są jednakowo zniszczone, pomięte i przysypane pyłem ceglanym oraz zaatakowane przez mikroorganizmy, ale po bliższym zapoznaniu się z nimi ustalono iż znajdują się wśród nich dokumenty, które można potraktować jako całość, a więc nie miały ubytków lub były popękane, połamane lub były oderwane fragmenty, które można było przypisać do tego dokumentu - mówiła Marzena Szczerkowska, która podjęła się żmudnej konserwacji zabytków. Badania technologiczne wykonała prof. Elżbieta Jabłońska i dr Tomasz Kozielec z UMK w Toruniu. Ostatecznie podzielono dokumenty na cztery kategorie - te w "dobrym stanie", dokumenty z mocniejszymi uszkodzeniami, ale pozwalającymi się zrekonstruować, zniszczone w strukturze papieru oraz destrukty, co do których jest obawa o możliwość uszkodzenia przez sam dotyk. Jak przyznała Marzena Szczerkowska, najwięcej problemów jest z dokumentami, które się rozsypały z upływem lat. Mówiąc wprost - przypominają puzzle, ale ponieważ niewielkie, rozrzucone fragmenty znaleziono między kolejnymi kartami pism, jest możliwość ich ułożenia w całość, choć będzie to wyjątkowo trudne. 

W sumie odnaleziono 2000 fragmentów pism, a konserwacji poddano 345 dokumentów: - Można z nich wyczytać inne ciekawe rzeczy, bowiem często są to nakazy, wysyłane do odpowiedzialnych za kościoły lub kapituły, np. hebdomadariusza, a więc tygodniowego dyżurnego danej kapituły, który miał pozwać konkretne osoby przed sąd konsystorski w Gnieźnie. Gdy takie pismo otrzymywał, to zaznaczał na oryginale, że tego i takiego dnia taki i ten co się podpisuje z imienia i nazwiska oraz funkcji, wykonuje powierzony mu mandat, przekazując pozew do sądu. Dzięki temu na dokumentach, które wracały z powrotem do Gniezna, zachowały się na nich dodatkowe wpisy osób potwierdzających. Dzięki temu zyskujemy informacje, kto był proboszczem w jakiejś małej parafii i to nie tylko w naszej archidiecezji. Dowiadujemy się więc sporo o duchowieństwie niższego stopnia z przeróżnych parafii rozsianych po naszej metropolii - mówił ks. Michał Sołomieniuk, ale jak dodał, są też dokumenty, które wzbudzają zainteresowanie w związku z kontekstem historycznym: - Jest pismo, dotyczące sprawy z diecezji lwowskiej, a więc nie z naszej archidiecezji i metropolii. Można przypuszczać, jak to zrobił ks. prof. Kazimierz Śmigiel, że ten dokument jest dowodem iż władza księdza prymasa w XV wieku sięgała poza metropolię gnieźnieńską. Być może były to szczególne uprawnienia prymasowskie, umożliwiające rozstrzyganie spraw spoza metropolii - przyznał dyrektor Archiwum Archidiecezjalnego.

Zakonserwowane dokumenty robią imponujące wrażenie, gdyż wyglądają, jakby przez 400 lat nie spoczywały zamurowane w ścianach, ale jakby były przechowywane w bibliotece. Jak zapowiedziano, pozostała część "skarbu z katedry" jest obecnie nadal katalogowana i będzie również musiała przejść konserwację. Można w tym pomóc wspierając akcję Mecenatu Skarbu Słowa

Zainteresowane osoby, które chcą ujrzeć zakonserwowane dokumenty, mogą to uczynić do 24 listopada. Wystarczy się zgłosić do Archiwum Archidiecezjalnego i umówić na konkretny termin. 

5 komentarzy

  • Link do komentarza Marek czwartek, 16 listopada 2017 10:16 napisane przez Marek

    @ wyklenty - zdecyduj się czytelniku - raz piszesz, ze z tych dokumentów nie wynikają żadne informacje, po czym dodajesz, że z tych dokumentów sporo (informacji) odczytano. osobiście uważam, ze są one unikalne i dają obraz ówczesnej epoki. No, ale, żeby o tym pisać komentarze, trzeba było się znaleziskiem zainteresować.

  • Link do komentarza Zyga piątek, 10 listopada 2017 14:13 napisane przez Zyga

    Naprawdę w tym Gnieźnie nie wiemy, co mamy. Przydałby się oddzielny budynek na archiwum i muzeum. Jest to pokazywać!

  • Link do komentarza wyklenty piątek, 10 listopada 2017 13:55 napisane przez wyklenty

    Po co coś takiego wystawiać, skoro 99,9% odwiedzających taką wystawę nie byłoby w stanie tego odczytać.... poza tym dokumenty te nie niosą za sobą wielkich informacji... Ponadto gratulacje należą się nie tylko ks. Dyrektorowi i Pani konserwator, ale także wspomnianym doktorantom: p. Jakubowi Łukaszewskiemu i p. Adamowi Kozakowi, którzy odczytując sporo z tych dokumentów i pisząc na ten temat artykuły, przyczynili się, że o owym znalezisku stało się głośno.

  • Link do komentarza mieszkaniec piątek, 10 listopada 2017 09:01 napisane przez mieszkaniec

    Cudze chwalicie swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie - to pasuje do Gniezna, jak ulał. Z ostatnich czasów wynika, jak cenne posiadamy zbiory w gnieźnieńskim archidiecezjalnym archiwum i wielka szkoda, że nie ma ono warunków lokalowych na stałe ekspozycje tych "rodzynków". Oprócz tego, że takie muzeum byłoby perełką do zwiedzania i kolejnym punktem szlaku turystycznego naszego historycznego miasta, to i sami gnieźnianie mogliby zapoznawać się z historią swojego grodu na przestrzeni tysiąclecia.

  • Link do komentarza mjj środa, 08 listopada 2017 22:12 napisane przez mjj

    Wierzyc wprost się nie chce, by z takich papierków w tej szklanej misce można było odtworzyć całe pisma. Ile trzeba było wysiłku, wiedzy, znajomości języka, analizy porównawczej charakteru pisma itd. Mrówcza praca, dająca jednak wiele satysfakcji, ale przede wszystkim poszerzająca wiedzę o czasach, z których te dokumenty pochodzą. Gratulacje dla dyrektora i pani konserwator.

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Ostatnio dodane