środa, 14 czerwca 2017 18:08

Sprawca tragicznego wypadku z ul. Lecha czeka na rozprawę

 
Wypadek z 21 kwietnia 2016 roku Wypadek z 21 kwietnia 2016 roku archiwum redakcji

W ubiegłym roku w centrum Gniezna doszło do wypadku, w wyniku którego jedna osoba poniosła śmierć na miejscu. Prokuratura ustaliła przebieg zdarzenia i sprawa trafiła już do sądu.

Był wczesny czwartkowy wieczór 21 kwietnia 2016 roku, kiedy to na skrzyżowaniu ul. Lecha, Sobieskiego i Chrobrego doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych. W wyniku tego, jeden z nich wpadł na wysepkę oddzielającą pasy jezdni i uderzył w sygnalizator, który przewracając się uderzył w kobietę, czekającą przed przejściem dla pieszych. W wyniku odniesionych obrażeń 48-letnia gnieźnianka zmarła na miejscu. Ranne zostały jeszcze trzy inne osoby.

Śmiertelny wypadek w centrum Gniezna wstrząsnął wówczas opinią publiczną. W momencie przybycia śledczych na miejsce zdarzenia rozpoczęło się badanie przyczyn wypadku. Sprawa zajęła biegłym rok, a w tym czasie wykonano wiele działań w kierunku ustalenia dokładnego przebiegu zdarzenia: - Przez ten czas trwało postępowanie dowodowe, rekonstrukcja wypadku, badaliśmy także system działania świateł na skrzyżowaniu. W oparciu o zeznania kilku świadków został skierowany akt oskarżenia przeciwko kierującemu samochodem marki Mercedes Benz, który - jak stwierdzono opierając się o materiał dowodowy - jadąc ul. Chrobrego od strony ul. Pocztowej, wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle, doprowadzając do zderzenia z samochodem Ford Mondeo, jadącym ul. Sobieskiego - mówi zastępca Prokuratora Rejonowego prok. Radosław Krawczyk. To właśnie Ford wpadł na wysepkę i uderzył w sygnalizator, jednak za całe zdarzenie odpowie kierujący Mercedesem.

W ustaleniu przebiegu wypadku nie pomógł monitoring, gdyż kamera zamontowana na tym skrzyżowaniu była akurat skierowana w stronę ul. Lecha. Nagranie pozwoliło jednak na odnalezienie jednego ze świadków zdarzenia, który złożył zeznania. Jak przyznał prok. Radosław Krawczyk, w sprawie nie pomogło także sprawdzenie systemu sygnalizacji świetlnej - nie jest ona zaprogramowana według określonego schematu, ale za pomocą zamontowanych kamerek analizuje na bieżąco natężenie i dostosowuje się do panującego ruchu. 

Za spowodowanie zdarzenia ze skutkiem śmiertelnym, kierującemu Mercedesem grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Sprawa została już przekazana do Sądu Rejonowego w Gnieźnie, a rozprawa odbędzie się w najbliższych miesiącach.

 

3 komentarzy

  • Link do komentarza pieszy czwartek, 15 czerwca 2017 09:36 napisane przez pieszy

    Ten monitoring to jednak jedna wielka lipa?

  • Link do komentarza Kierowca środa, 14 czerwca 2017 22:44 napisane przez Kierowca

    Nasuwa się jedno pytanie. Dlaczego w Gnieźnie sprawa monitoringu tak słabo wygląda ? Za każdym razem jest coś, albo kamera nie działa, albo słaba jakość, albo zwrócona w inną stronę. Mieszkając w centrum często miałem zniszczone lusterka, zarysowany samochód. Odpowiedź służb odpowiedzialnych zawsze brzmiała jak powyżej. Dopóki nie będzie pełnego i sprawnego monitoringu w centrum piraci i wandale będą czuli się bezkarni.

  • Link do komentarza Albert środa, 14 czerwca 2017 18:53 napisane przez Albert

    tylko dlaczego ta osoba nadal posiada prawo jazdy i do tego wozi ludzi taksówką

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Ostatnio dodane